wtorek, 15 października 2013

Niezkazitelna Skóra. Czy to możliwe???

Dzisiejszy temat będzie odnosił się do niezkazitelnej cery. WSZYSTKO PO JAPOŃSKU Większość Japonek ma piękną cerę. Myślisz: to szczęściary, na ich skórze zmarszczki pojawiają się później. Owszem, ale to nie tylko zasługa genów. Po prostu wiedzą, jak pielęgnować skórę. Japonka może mieć jeden krem, ale kilka oczyszczaczy. Zanim przejdzie do nawilżania, zdąży użyć nawet ośmiu preparatów do mycia! To zupełne przeciwieństwo Europejki, która uwielbia kremy, maseczki, serum, a kosmetyki do demakijażu traktuje zazwyczaj jak zło konieczne.
 O to co trzeba robić:
Musisz codziennie rano i wieczorem używać żelu do mycia twarzy potem tonik na noc jakaś maść na syfki (benzacne) 2 razy w tygodniu pee;ling raz na tydzień (lub na 2 tygodnie) maseczka zapisz się do dermatologa może musisz jakieś specjalne leki brać (maści itd.) zmieniaj często poszewki na poduszkach ponieważ tam jest dużo zarazków! ręczniki też zmieniaj! do tego spróbuj ograniczyć rzeczy tłuste a szczegulnie fast-foodów! za to pij duuużo wody mineralnej niegazowanej. Nie wyciskaj pryszczy no chyba że jest biały czubek to możesz al przez chusteczke a potem tonik lub krem punktowy!
Inna porada
Azjatycka szkoła pielęgnacyjna opiera się, jak zawody sumo, na kilku etapach. Pierwszy to oczyszczanie bez wody, czyli demakijaż połączony z masażem. Emulsje, olejki, mleczka czy kremy oczyszczające usuną kosmetyki kolorowe, ale nie tylko. Zmyją też nadmiar sebum i zanieczyszczenia miejskie. A masaż nie tylko pomaga się odprężyć, ale pobudza mikrokrążenie w skórze. Następnie mycie: pianką, żelem lub specjalnym mydełkiem. Koniecznie z wodą. Wreszcie pora na tonizowanie, delikatne złuszczenie i ewentualne zwężenie porów.
więcej tu: http://www.styl24.pl/article.php/art...akcja/place,1/
Teraz krótka wypowiedź Japonkii(no może nie taka krótka;))
- Kąpałaś się kiedyś w sake? Szklaneczka alkoholu na wannę zadziała wygładzająco na skórę i relaksująco na umysł. Jeśli nie masz sake, wrzuć do wanny skórki mandarynki. Ciało będzie gładkie i pachnące cytrusami. To przepis mojej mamy. Nie najgorzej sprawdza się też sok z imbiru i pora. Działa jak detoks dla skóry, a przy tym szybko leczy katar - sypie jak z rękawa Aiko. Japonki mają bzika na punkcie kąpieli z dwóch powodów. Po pierwsze, jest tu mnóstwo gorących źródeł. Po drugie, dziewczyny lubią być kirei, co oznacza czyste i piękne.

- Uwielbiam kąpiele w łaźniach publicznych. Nazywamy je sento. W całym kraju jest ich ponad 20 tys. Raz w tygodniu należy obowiązkowo wygrzać się w łaźni, a na co dzień w wannie. Sam prysznic to prosta droga do przeziębień i grypy - twierdzi Aiko. Kąpiel w stylu japońskim rozpoczyna się natryskiem. Siadasz na niskim drewnianym stołku, kranik nad głową opłukuje cię z góry, a ten na wysokości łydki myje twoje nogi. Idą w ruch mydło, szampon i odżywka. Wymyta wskakujesz do wanny. Woda musi być gorąca, minimum 50 stopni! Leżysz, ile zechcesz.

- Tak mocno jak kochamy kąpiele, tak bardzo nie lubimy słońca. Jeśli na bezludną wyspę miałabym zabrać jeden kosmetyk, byłby to krem z filtrem 100 - mówi moja nowa koleżanka. Co z wybielaniem? - Jasna cera to nasz wzorzec piękna. Mamy nawet przysłowie: "Irono shiroiwa shichinan kakusu" - biała skóra ukryje wiele defektów, czyli przebarwienia, zmarszczki, suchą skórę. Najlepiej kryć się przed słońcem w cieniu parasolek, zwłaszcza że najnowsze mają filtr UV - opowiada Japonka.

Japonki regularnie golą całe ciało: nogi, ręce, a nawet twarze. - Wyobraź sobie zdziwienie mojego narzeczonego Polaka, gdy podczas porannej toalety przyłapał mnie z maszynką w dłoni, kiedy goliłam... wąsy. Mały czarny meszek jest wyjątkowo widoczny na naszej białej skórze, sama więc rozumiesz, przed nałożeniem makijażu musimy się go pozbyć - zwierza się moja znajoma.

Depilacja w Japonii jest pioruńsko droga. Przede wszystkim dlatego, że w salonach kosmetycznych nie stosuje się tradycyjnego wariantu z woskiem lub kremem, ale laser. Do dziś Azjatki nie mogą się przekonać do woskowania, uważają, że ta metoda jest niehigieniczna i zbyt bolesna. One unikają woskowania, a my golenia. Z kolei w makijażu jesteśmy zgodne.

- Japonka nieumalowana to kobieta zaniedbana. Sama zaczęłam się malować, kiedy skończyłam 13 lat. Ale skromnie, tylko oczy, czasem usta. Niezbędnik? Tusz do rzęs. Najlepiej z podgrzewaczem, który je podkręci. Moje są wyjątkowo odporne na skręt, dlatego mam swoją technikę. Zaczynam zalotką, poprawiam tuszem i kończę podgrzewaczem - tłumaczy Aiko. - W zapachach po prostu poddajemy się modzie, czasem ślepo. Pamiętam szaleństwo na punkcie Baby Doll Yves Saint Laurent. Pachniało nim w metrze, w barach i biurach. Nowa kolekcja Escady- Bum! Tłumy w perfumeriach. Po każdą limitowaną serię flakonów ustawiają się kolejki. Unikaty warto mieć, czy je lubisz, czy nie - to motto każdego Japończyka - podsumowuje Aiko.
więcej tu: http://kobieta.interia.pl/uroda/news...jestem,1004255,
Mam Nadzieję że pomogłam.Pozdrawiam i do zobaczenia;)
Źródła:
zapytaj.onet.pl
wizaz.pl